kurwaaa.
jest źle... w chuj źle. ;(
Jesiki sweet seventeen w sumie udane, chociaż nie wiem co dokładnie się stało pod koniec, bo mnie na chwilę nie było.
w piątek sobie Justynka rano wbiła do mnie, pomagała mi ogarnąć pokój, jest czyściutko teraz. potem śmigałyśmy do Gliwic po prezencik dla solenizantki ;) -> gra planszowa 3 w jednym, alko-chińczyk, alko-chińczyk rozbierany, i chińczyk alkoholowy co moim zdaniem jest to samo co alko-chińczyk. i jeszcze kieliszki imprezowe ;) potem.. no musieli niestety czekać na mnie chyba z 30 min, ponieważ włosy mi się nie chciały ułożyć... fajnie było. mi się podobało.
kapa była ;) kac rano też był, niestety wstałam z ogromnym katarem i bólem gardła, szlajałam się wczoraj cały dzień po dworze, chociaż źle się czułam.. wieczorem mnie dobiło, dzisiaj jestem nieżywa..
popołudniu do lekarza cisnę.. ciekawe ile będę musiała siedzieć w tym domu ;|
hmm, czoło mnie boli, ogólnie głowa, cały czas mi jakoś ucieka na bok, nie mam siły jej utrzymać, nos mnie boli, katar mam taki mocny że to jest masakra, rano jak wstałam to krwią smarkałam.. szyję mam spuchniętą po lewej stronie i tak dziwnie mnie gardło boli ;< kości mnie bolą, wczoraj wieczorem miałam straszne dreszcze. no i wgl kurwa nie mam siły. nawet nie chce mi się iść do tego lekarza, ale mama każe, i mój kochany skarb też mówi żebym poszła. całą noc nie spałam, te dreszcze mi nie dały spokoju.. poza tym kości mnie tak bolały że się ułożyć nie mogłam, chce mi się spać.. ale nie umiem zasnąć.
piję sobie herbatkę malinową.. cały czas tabletki łykać muszę.
ogólnie, kurwa wszystko mnie boli fest ;|
jak wrócę od lekarza to pewnie i tak jeszcze napiszę.
idę.elo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz